Cukierek czy psikus? Rozważania o waloryzacji z tytułu zmiany minimalnego wynagrodzenia

Czy zamawiający mogą tak formułować swoje oczekiwania dowodowe, by skutecznie… uniknąć obowiązku wypłaty waloryzacji z tytułu zmiany minimalnego wynagrodzenia? Wydawałoby się, że nie. A jednak – dzieje się to częściej, niż mogłoby się wydawać.

Zgodnie z art. 436 ust. 4b Prawa zamówień publicznych, każda umowa zawierana na okres dłuższy niż 12 miesięcy powinna przewidywać zasady zmiany wynagrodzenia w przypadku wzrostu m.in. minimalnego wynagrodzenia za pracę lub minimalnej stawki godzinowej.
Intencja ustawodawcy jest jasna – jeśli zmiany te mają wpływ na koszty realizacji zamówienia, wynagrodzenie wykonawcy powinno zostać odpowiednio zwaloryzowane.

W praktyce wygląda to jednak nieco inaczej.

Wykonawca, chcąc skorzystać z prawa do waloryzacji, musi wykazać wpływ zmiany przepisów na koszty realizacji zamówienia. Zamawiający z kolei ma obowiązek określić, jakie środki dowodowe powinny zostać przedstawione – najczęściej są to zestawienia pracowników zaangażowanych w realizację zamówienia oraz porównanie ich wynagrodzeń sprzed i po zmianie płacy minimalnej.

Problem zaczyna się wtedy, gdy w grę wchodzi podwykonawca.

Wykonawca może przecież zlecać część prac innym podmiotom i zgodnie z przepisami – również w umowie podwykonawczej – przewidzieć klauzulę waloryzacyjną. Naturalnym więc jest, że kiedy rośnie minimalne wynagrodzenie, podwykonawca ma prawo oczekiwać podwyższenia swojego wynagrodzenia.

Wykonawca, chcąc zachować zgodność z prawem, występuje do zamawiającego z wnioskiem o waloryzację – przedstawia zestawienia wynagrodzeń podwykonawcy i wykazuje wpływ zmian na koszty realizacji.

I tu pojawia się problem: zamawiający żąda dowodów na to, że wykonawca już zapłacił podwykonawcy wyższe wynagrodzenie. Brak takiego dowodu bywa pretekstem do odmowy waloryzacji.

W mojej ocenie – nie musi.
Wykonawca nie ma obowiązku wcześniejszego wypłacania podwykonawcy wyższej kwoty, zanim otrzyma waloryzację od zamawiającego. Przepis mówi wyraźnie o „wpływie” zmiany przepisów na koszty wykonania zamówienia – a nie o obowiązku faktycznej zapłaty tych kosztów.

Innymi słowy:
Wystarczy wykazać, że wzrost płacy minimalnej spowoduje lub może spowodować wzrost kosztów realizacji. Nie jest wymagane, by wykonawca najpierw fizycznie poniósł te koszty.

Choć wydawałoby się to oczywiste, praktyka pokazuje coś innego.
Niektórzy zamawiający, zasłaniając się rygoryzmem dowodowym, faktycznie uniemożliwiają waloryzację – mimo że jej cel jest jasno określony w przepisach.

To trochę jak z hasłem „cukierek albo psikus”:
Zamawiający obiecują waloryzację, ale gdy przychodzi do jej realizacji – wyciągają z kapelusza nowe oczekiwania.

Waloryzacja wynagrodzenia z tytułu zmiany minimalnego wynagrodzenia nie powinna być iluzją, a realnym mechanizmem ochrony wykonawców przed skutkami zmian prawa.
Zamawiający, którzy stosują „wybiegi dowodowe”, działają wbrew duchowi ustawy – i wbrew zasadzie równego traktowania stron umowy.

Więcej o kulisach budowlano-prawnych niuansów i praktyce waloryzacji – już wkrótce w kolejnych publikacjach.

Autor: Renata Kornatowska – radca prawny
tel. 607213564

Dodaj komentarz

Nie rozwiązaliśmy Twojego problemu? 

Potrzebujesz czegoś więcej niż pigułka wiedzy? Skorzystaj z pomocy prawników/ekspertów pierwszego kontaktu oraz prawników/ekspertów specjalistów.

Skontaktuj się z nami